Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
173 posty 0 komentarzy

Co nam zostało z Powstania Styczniowego?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Co nam zostało z Powstania Styczniowego?

Akcja o szczególne obchody 150 rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego spotkała się z żenującą reakcją władz, tak jakby miano w pamięci kłopotliwą sytuację z tą rocznicą za PRL, kiedy to każdy polski zryw przeciwko Moskwie musiał być oceniany według obowiązujących moskiewskich kryteriów.

Powstanie w 1863 roku wybuchło w szczególnie niesprzyjających warunkach, nie mieliśmy już jak w 1830 roku własnej armii, a polska administracja w formalnie ciągle jeszcze istniejącym Królestwie Polskim z Wielopolskim na czele była już tylko cieniem rządów pokongresowych.

Ale przecież to nie działania moskiewskie mimo całej ich represywności były bezpośrednią przyczyną wybuchu powstania, ale właśnie decyzja Wielopolskiego o wprowadzeniu branki do wojska w celu usunięcia najbardziej zapalczywej młodzieży. Wielopolski wykazał się całkowitą nieznajomością polskiej psychiki i rzucił iskrę na beczkę prochu. Nie ma oczywiście żadnej pewności, że powstanie nie wybuchłoby gdyby nie było nieszczęsnej decyzji o brance, tylko że może wybuch nastąpiłby w stosowniejszej porze, jak choćby w czasie, gdy …”wzrósł liściem bór”. Możliwe też, że nastąpiłaby eskalacja manifestacji pokojowych prowadzących do jakichś negocjacji, Aleksander II mimo jego „point de reveries messieurs” różnił się od swego taty Mikołaja I „żandarma Europy” i można było liczyć na jakieś ulgi poza oczywiście zwróceniem niepodległości, o co prosili go polscy rozmówcy, wprawdzie i na niewielkie ulgi nadzieja była raczej słaba.

Sytuacja międzynarodowa też nam nie sprzyjała było to, bowiem parę lat po wojnie krymskiej i tureckiej i na dobre parę lat przed następną wojną turecką. Nawet powstanie zabajkalskie wybuchło w trzy lata po naszym styczniowym.

Również i sytuacja wewnętrzna w Polsce nie była sprzyjająca, Moskale wykorzystywali propagandowo carskie zamiary uwolnienia chłopów i rozsiewali pogłoski o „pańskim” charakterze powstania, jako sprzeciwu w stosunku do działań „dobrego” cara. W zaborze austriackim pamiętano jeszcze rebelię Szeli, a w pruskim klęskę „wiosny ludów”, co wpłynęło na wstrzemięźliwą postawę tamtejszych społeczeństw.

 

Niezależnie od wszystkich niesprzyjających okoliczności to powstanie odznaczyło się szczególnie faktem niebywałej zdolności organizacyjnej, znakomitym przywództwem Traugutta i gotowością do ofiar znacznie większą aniżeli w innych powstaniach łącznie z udziałem nie tylko etnicznych Polaków, ale też przedstawicieli innych narodowości obywateli „Rzeczpospolitej Obojga Narodów”, co znalazło wyraz w pieśni … „obok orła znak pogoni”, a także z przywołaniem patrona rusińskiego św. Michała.

Litwini współcześnie czczą pamięć powstania styczniowego zapominając przy okazji, że to było powstanie wspólne narodów zjednoczonych Unią Lubelską.

Gdyby podobną zdolnością organizacyjną wykazało się powstanie listopadowe to mogłoby liczyć na sukces.

Powstanie 1963 roku nie mogło liczyć na odniesienie takich sukcesów militarnych jak 1830 czy 1794 roku, rachuby na pomoc zagraniczną lub akcje powstańcze na terenie Rosji były bardzo mgliste i jak zwykle w Polsce – zawodne. Ostatecznie okazało się sprawdzianem naszego patriotyzmu i gotowości poświęceń w imię walki o wolność i ciężko zapłaconą lekcją historii.

Mimo żałoby narodowej po upadku powstania nie odbiło się ono tak mocno w naszej kulturze jak powstanie listopadowe, które chyba mniej na to zasługiwało aniżeli styczniowe.

Lekcja historii nie poszła jednak na marne, czerpały z niej zarówno ruchy powstańcze w 1905 roku jak i w czasie I wojny światowej, a szczególnie Legiony Polskie.

W Polsce odrodzonej uczestnicy powstania styczniowego cieszyli najwyższym szacunkiem, wszyscy uzyskali stopnie oficerskie i odpowiednie renty. Ten stosunek wynikał z podstawowej zasady uznania niepodległości, jako najwyższej wartości. Tym między innymi różni się Polska przedwojenna od obecnej „III Rzeczpospolitej”.

Obchody 150 rocznicy powstania styczniowego są nam potrzebne właśnie dla odrodzenia ducha walki o niepodległość Polski, jeżeli bowiem nasi przodkowie potrafili zdobyć się na walkę w najtrudniejszych warunkach to współczesne pokolenie Polaków mając nieporównywalnie lepsze możliwości nie powinno uchylać się od niej.

PS. Już po napisaniu tego tekstu natrafiłem na publikacje, które zwróciły moją uwagę, a mianowicie:

- negatywne opinie o powstaniu styczniowym potępiające w czambuł wszystko, co się działo po stronie polskiej i przeciwstawiające temu politykę endecji, jako jedynie słuszną reakcję popowstaniową.

Taka postawa prowadzi do „apeasement’u” jakby powiedzieli Anglosasi, czyli kolejnej rezygnacji ze wszystkiego, co pozostało z polskości. Zamiar władców Rosji w stosunku do Polski był oczywisty: -dążenie do pełnej rusyfikacji, brak oporu i liczenie na carskie łaski tylko w tym mogły dopomóc.

- druga wiadomość jakby potwierdza skutki poprzednio wymienionej postawy; chodzi mianowicie o wynik ankiety przeprowadzonej w Warszawie w sprawie pomników „czterech śpiących” i Berlinga, z którego wynika, że „warszawiacy” chcą zachowania tych pomników.

Z ankietami bywa różnie kiedyś Jan Pietrzak kandydujący na urząd prezydenta dał dowód, że można uzyskać każdy pożądany rezultat ankiety przez odpowiedni dobór respondentów. Możliwe, że w warszawskiej ankiecie brali udział „warszawiacy” zasiedlani masowo przez władze PRL w celu wzmocnienia na tym terenie partii i bezpieki. Korzystano z prawa zmuszającego do posiadania zezwolenia na meldunek w Warszawie. W swoim czasie na podstawie tego przepisu odmówiono mi prawa meldunku w Warszawie, a odmowę podpisał niejaki pan Gronkiewicz, chyba nazwisko skądś znane? 

Ponadto stała gloryfikacja postawy oportunistycznej prowadzi do całkowitego zagubienia możliwości oceny moralnej nie mówiąc już o uczuciach patriotycznych.

Wyrazem tego była inna ankieta, na którą przypadkowo trafiłem w programie TVP „Historia”, który już całkowicie zeszedł na psy. Podano w niej zespół osób najgorzej ocenianych w historii Polski i znalazło się w tym zespole nazwisko Piłsudskiego obok Dzierżyńskiego, Bieruta i innych temu podobnych. Autorzy nie zdają sobie sprawy z tego, że Dzierżyński Bierut i inni figurują w naszej historii na tych samych prawach, co Stalin czy Hitler tylko, że na znacznie podlejszych pozycjach, bo tamci to wprost wrogowie a ci to ich agenci. Jak tak dalej pójdzie to obok Pużaka będziemy mieli Urbana i to na wyższej pozycji, bo bardziej znany.

Wszystko na zasadzie obojętnie co o tobie się mówi ważne żeby było o tobie głośno.

Żeby uniknąć tej miary upadku należy przypominać o tych, którzy moralnie osiągnęli szczyt poświęcenia i bohaterstwa, a do nich właśnie należą uczestnicy powstania styczniowego.

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Dobrze, że ten post zaistniał. Jednak z całą pewnością wymaga znacznych uzupełnień.

    Oraz poprawki:

    "Nawet powstanie zabajkalskie wybuchło w trzy lata po naszym styczniowym."

    Powstanie zabajkalskie zostało wywołane /1866 rok/ przez zesłańców postyczniowych!!!
  • Wielopolski powstanie świadomie sprowokował, pytanie na czyje zlecenie i czy MUSIAŁ, czy też dobrowolnie to uczynił...
    Najprościej powiedzieć - działał na zlecenie Moskwy której służył, ale to zbyt proste. Nie musiało tak być. A masoneria? A żydostwo? On psychikę Polaków znał bardzo dobrze, dlatego musiał wiedzieć co to spowoduje, ale może skali powstania nie przewidział, skali nieszczęścia, te konsekwencje odczuwane do dzisiaj. Szlachta mocno podupadła, a to była wtedy praktycznie jedyna elita świadoma polskości. Endecja to dopiero kilka dekad później i dopiero na przełomie wieków coś znaczyła.

    Wydaje się że strategiczny najlepszy moment na powstanie był kilka lat wcześniej podczas Wojny Krymskiej, kiedy Rosja solidnie obrywała, a flota angielska, francuska buszowała nawet po Bałtyku. Takiej okazji nie było już nigdy. Zachód przeciw Rosji, to koniunktura niczym za Napoleona!

    Należy przywrócić Powstanie Styczniowe naszej historii oręża, kulturze, jest cała masa wygranych bitew, potyczek, remisowe starcia ze wskazaniem na Polaków. Kwestie organizacyjne i inne. Tyle tematów na świetne filmy, niekoniecznie tak ponure jak WIERNA RZEKA i troszkę przeinaczone.
  • Dmowski pisał, że "Powstanie 1863/64 roku było pogrzebem kwestii polskiej"
    > Ale przecież to nie działania moskiewskie mimo całej ich
    > represywności były bezpośrednią przyczyną wybuchu powstania, ale
    > właśnie decyzja Wielopolskiego o wprowadzeniu branki do wojska w
    > celu usunięcia najbardziej zapalczywej młodzieży. Wielopolski
    > wykazał się całkowitą nieznajomością polskiej psychiki i rzucił
    > iskrę na beczkę prochu.
    Powstanie planowano na wiosnę. Planowano je od kilku lat. Branka go nie wywołała, jedynie pryspieszyła je. Odsyłam do książki Ksawery Pruszyński, „Margrabia Wielopolski”, Warszawa 1957 r., str. 63
    Odsyłam równie do tekstu http://tinyurl.com/K-Rekas-Wielopolski
    Dodatkowo warto przeczytać to: http://myslnarodowa.wordpress.com/2013/01/12/powstanie-styczniowe-1863-chybiony-patriotyzm-spustoszenia-swiadomosci-narodowej-wspolczesnych-polakow/#PS_Wrotnowski_o_spiskowcach
    Jakie więc rzucanie iskry na beczkę prochu?!? Raczej próby gaszenia lontu!

    > Sytuacja międzynarodowa też nam nie sprzyjała było to, bowiem parę
    > lat po wojnie krymskiej i tureckiej i na dobre parę lat przed
    > następną wojną turecką. Nawet powstanie zabajkalskie wybuchło w trzy
    > lata po naszym styczniowym.
    Bismarck potrzebował wbić klin między Rosję a Francję. Wykorzystał swoją agenturę w Polsce do podgrzania nastrojów ( http://myslnarodowa.wordpress.com/2013/01/12/powstanie-styczniowe-1863-chybiony-patriotyzm-spustoszenia-swiadomosci-narodowej-wspolczesnych-polakow/#PS_Wrotnowski_pg_246 , http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/08/24/zydzi-powstanie-styczniowe-antypolski-wymiar/ ).

    > Niezależnie od wszystkich niesprzyjających okoliczności to powstanie
    > odznaczyło się szczególnie faktem niebywałej zdolności
    > organizacyjnej,
    A to ciekawe, bo o tej organizacji Ksawery Pruszyński („Margrabia Wielopolski”, Warszawa 1957 r., str. 64 - 67) pisał co następuje:
    | (...) niemal cała starszyzna powstańcza nie była podówczas w
    | Warszawie, nie była nawet w kraju, odeszła za granicę. Czy nie chciała
    | być w Warszawie w tych trudnych chwilach, kiedy branka przyjdzie, a
    | oni nie ośmielą się rzucać hasła? Czy myśleli, że bez nich wybuch nie
    | dojdzie do skutku? Czy nie mieli dosyć odwagi, aby powstanie, do
    | którego rozpalili wyobraźnie, podniecili umysły, ale nie przygotowali
    | - bo nie mogli - warunków, zatrzymać osobistym wystąpieniem? Brać za
    | to zatrzymanie odium niepopularności? Dosyć, że wodzów nie było i tłum
    | warszawski złorzeczył nieobecnym wodzom, jak nieraz w Polsce
    | złorzeczył tym wodzom, co swoje wojska opuścili. Ale na miejscu
    | pierwszoplanowych figur w Komitecie Centralnym były drugoplanowe, a
    | raczej trzecio- i czwarto-planowe. Był, jak czasem w Polsce bywa,
    | zupełny brak ludzi. Sierżanci zamiast generałów. I ci wobec tego, że
    | młodzież już poszła do lasu, że tłum złorzeczy „czerwonym”, że branka
    | się powiodła, że kadry, na które liczono, będą nią przetrzebione,
    | poszli, na powstanie. Postanowione zostało na noc z 22 na 23 stycznia.
    | Młoda poetka, Maria Ilnicka, w braku lepszych, napisała odezwę do
    | narodów „Polski, Litwy i Rusi”. Na prowincji polecono zaatakować
    | załogi rosyjskie w kraju. Komitet Centralny po raz trzeci w swych
    | dziejach zmienił miano. Nie był już „Miejskim”, nie był „Centralnym”,
    | ale przybrał nazwę, która miała przejść do historii. Wystąpił jako
    | „Tymczasowy Rząd Narodowy”. W - tej tymczasowości leżało piętno
    | dorywczości i pospiechu, z jakim nastąpił ów dziejowy, brzemienny w
    | skutkach akt.
    Jak widać panował totalny bałagan, a sprawcy zamieszania przezornie uciekli z kraju ...

    > znakomitym przywództwem Traugutta i gotowością do
    > ofiar znacznie większą aniżeli w innych powstaniach łącznie z
    > udziałem nie tylko etnicznych Polaków, ale też przedstawicieli innych
    > narodowości obywateli „Rzeczpospolitej Obojga Narodów”, co znalazło
    > wyraz w pieśni … „obok orła znak pogoni”, a także z przywołaniem
    > patrona rusińskiego św. Michała.
    Poświęcenia są bez znacenia, jeśli od początku nie ma militarnych szans powodzenia (por. http://myslnarodowa.wordpress.com/2013/01/12/powstanie-styczniowe-1863-chybiony-patriotyzm-spustoszenia-swiadomosci-narodowej-wspolczesnych-polakow/#PS_Wrotnowski_o_spiskowcach )

    > PS. Już po napisaniu tego tekstu natrafiłem na publikacje,
    > które zwróciły moją uwagę, a mianowicie:
    > - negatywne opinie o powstaniu styczniowym potępiające w
    > czambuł wszystko, co się działo po stronie polskiej i
    > przeciwstawiające temu politykę endecji, jako jedynie
    > słuszną reakcję popowstaniową.
    > Taka postawa prowadzi do „apeasement’u” jakby powiedzieli
    > Anglosasi, czyli kolejnej rezygnacji ze wszystkiego, co
    > pozostało z polskości. Zamiar władców Rosji w stosunku do
    > Polski był oczywisty: -dążenie do pełnej rusyfikacji, brak
    > oporu i liczenie na carskie łaski tylko w tym mogły
    > dopomóc.
    Taka postawa prowadzi do nie rozlewania polskiej krwi na daremno pod wpływem uniesień. Do oszczędzania polskiej krwi, liczenia sił na zamiary i mądrości politycznej wzywali czołowi politycy obozu narodowego, surowo oceniając powstania, w tym i Powstanie Styczniowe: http://myslnarodowa.wordpress.com/2013/01/12/powstanie-styczniowe-1863-chybiony-patriotyzm-spustoszenia-swiadomosci-narodowej-wspolczesnych-polakow/#PS_Balicki_uczucie_a_rozum
    A co o Powstaniu myślał niewątpliwie wielki Polak i wielki patriota, Roman Dmowski? Otóż pisał, że "Powstanie 1863/64 roku było pogrzebem kwestii polskiej" ( http://myslnarodowa.wordpress.com/2013/01/12/powstanie-styczniowe-1863-chybiony-patriotyzm-spustoszenia-swiadomosci-narodowej-wspolczesnych-polakow/#PS_Dmowski_powstanie_styczniowe_pogrzeb_sprawy_polskiej ). Pisał, że zryw ten odebrał narodowi polskiemu administrację i instytucje publiczne, niezbędne do prawidłowego formowania świadomości narodowej - akurat w kluczowym momencie dla jej formowania! Dodajmy - insytyucje, które dla narodu polskiego zaczął, po represjach po Powstaniu Listopadowym, odzyskiwać dla Polaków Margrabia Wielopolski. Oczywiście sam nie był bez winy, ale jego wina polegała na czym innym, niż to, za co jest krytykowany.
  • @moher 23:50:56
    Jak napisałam - dobrze, że tekst się ukazał, ale aż się prosi o szersze i głębsze ujęcie.
    Wczoraj byłam na koncercie pieśni powstańczych z 1863 roku w wykonaniu znakomitego chóru. I gdy zaśpiewali: "Obok orła znak Pogoni, poszli nasi w bój bez broni..." to szlag jasny mnie trafił - jak zwykle, gdy o powstaniach mowa. Z wyjątkiem Powstania Wielkopolskiego. Zwycięskiego. Zwycięskiego wbrew... no właśnie...

    A zabajkalskie miałam sto lat temu na egzaminie u straszliwego mordercy biednych studentów ;)
  • @p.e.1984 00:08:50
    Proszę z tego zrobić post, bez cytatów z powyższej notki, bo pisze Pan o kwestiach NAPRAWDĘ WAŻNYCH.
  • CHWAŁA BOHATEROM - POLSKIM POWSTAŃCOM !!! - PRECZ ZE ZDRAJCAMI - PROFANATORAMI POLSKICH POWSTAŃ !!!
    .
    Andrzej Owsiński:
    "..... negatywne opinie o powstaniu styczniowym potępiające w czambuł
    wszystko, co się działo po stronie polskiej i przeciwstawiające temu
    politykę endecji, jako jedynie słuszną reakcję popowstaniową.

    - druga wiadomość jakby potwierdza skutki poprzednio wymienionej
    postawy; chodzi mianowicie o wynik ankiety przeprowadzonej w Warszawie
    w sprawie pomników „czterech śpiących” i Berlinga, z którego wynika, że
    „warszawiacy” chcą zachowania tych pomników.

    Z ankietami bywa różnie kiedyś Jan Pietrzak kandydujący na urząd prezydenta
    dał dowód, że można uzyskać każdy pożądany rezultat ankiety przez
    odpowiedni dobór respondentów. Możliwe, że w warszawskiej ankiecie brali
    udział „warszawiacy” zasiedlani masowo przez władze PRL w celu
    wzmocnienia na tym terenie partii i bezpieki. Korzystano z prawa
    zmuszającego do posiadania zezwolenia na meldunek w Warszawie....."
    =====================================================

    Nawet biorąc pod uwagę to, że POtesbeckie sondażownie

    najprawdopodobniej jak zwykle sfałszowały wyniki sondaży

    robionych w tym przypadku na zamówienie pasożytującej na Wa-wie

    żydo-POlszewii na czele z salcią-bufetową :)) - to bezsPOrnym faktem

    jest, że Warszawę zamieszkują w większości POtomkowie ruso- i żydo-

    komunistów, ubectwa, esbectwa, aparatczykowego PZPR-owstwa

    naczalnego LWP-owstwa i innego komuszego tałatajstwa :)), które zostało

    po IIWŚ nawiezione do niej przez ruso-sowieckich zaborców w miejsce

    wymordowanych przez niemców PRAWDZIWYCH WARSZAWIAKÓW.

    Dlatego też większość tych "warszawiaków" zbojkotuje 150-tą rocznicę

    Powstanie Styczniowego tak jak im nakazuje Bul w sercu :) i Matoł

    w rozumie :)


    PS
    Kiedy 1 sierpnia o 17-tej w Warszawie znowu wyją syreny -
    tylko co 4-ty mieszkaniec Warszawy zatrzymuje się i oddaje hołd
    bezprzykładnemu bohaterstwu Powstańców i 200 tysiącom
    Warszawiaków pomordowanych przez szwabskie zbrodnicze bydło
    (z duchową i polityczną pomocą bandyckiej Armii Czerwonej) podczas
    najokrutniejszej i największej cywilnej bitwy w II-WŚ.

    - Pytanie "DLACZEGO ?" jest retorycznym - Ogromna część
    prawdziwych Warszawiaków leży na cmentarzach albo żyje na
    emigracji - a w swojej ukochanej Warszawie są oni w ogromnej
    mniejszości.

    Większość to potomkowie ubectwa, ruso- i żydo-komuny i innej chołoty
    - sprowadzonej po wojnie do Warszawy przez ludobójczych ruso-sowietów
    dla ochrony ich komunistycznej władzy - którzy to potomkowie
    (najczęściej to zwolennicy partyjno-podobnych produktów postsowieckich

    służb specjalnych jak PO, SLD, PSL, RUPA,) nie identyfikują się z walką
    o WOLNĄ POLSKĄ i jej Bohaterami, profanując Wielkie Rocznice Narodowe
    jednocześnie dbając o pomniki katów Narodu Polskiego, zaborców i
    ludobójców Polskiej Inteligencji.
  • @Andrzej Owsinski
    Co nam zostało? Pamięć o bohaterstwie powstańców i pamięć o straconych pięćdziesięciu latach na rozwój gospodarczy i cywilizacyjny Polski i polskiego Narodu. Pozdrawiam.
  • ZDRAJCA WIELOPOLSKI DZIAŁAŁ NA ROZKAZ ROSJI !!!!!
    .
    Andrzej Owsiński:
    ".......Ale przecież to nie działania moskiewskie mimo całej ich represywności
    były bezpośrednią przyczyną wybuchu powstania, ale właśnie decyzja
    Wielopolskiego o wprowadzeniu branki do wojska w celu usunięcia
    najbardziej zapalczywej młodzieży. Wielopolski wykazał się całkowitą
    nieznajomością polskiej psychiki i rzucił iskrę na beczkę prochu. Nie ma
    oczywiście żadnej pewności, że powstanie nie wybuchłoby gdyby nie było
    nieszczęsnej decyzji o brance, tylko że może wybuch nastąpiłby w
    stosowniejszej porze,.........."

    p.e.1984:
    "......A co o Powstaniu myślał niewątpliwie wielki Polak i wielki patriota,
    Roman Dmowski? Otóż pisał, że "Powstanie 1863/64 roku było pogrzebem
    kwestii polskiej" ...... Pisał, że zryw ten odebrał narodowi polskiemu
    administrację i instytucje publiczne, niezbędne do prawidłowego formowania
    świadomości narodowej - akurat w kluczowym momencie dla jej
    formowania! Dodajmy - insytyucje, które dla narodu polskiego zaczął, po
    represjach po Powstaniu Listopadowym, odzyskiwać dla Polaków Margrabia
    Wielopolski. Oczywiście sam nie był bez winy, ale jego wina polegała na
    czym innym, niż to, za co jest krytykowany........"
    =================================================


    Cytat: "przecież to nie działania moskiewskie mimo całej ich represywności
    były bezpośrednią przyczyną wybuchu powstania, ale właśnie decyzja
    Wielopolskiego o wprowadzeniu branki do wojska"

    Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać !!!

    Bo to jest totalny brak wiedzy historycznej !!!

    Zdrajca Wielopolski działał przecież na rozkaż rosji, która

    potrzebowała znowu Polskiego Rekruta na toczącą sie wojnę z Turcją !!!

    Ta branka tylko przyspieszyła Powstanie, które było od dawna skrupulatnie

    przygotowywane (m.in. gigantyczne zakupy broni na Zachodzie) które

    miało wybuchnąć na wiosnę !!!

    Dmowski świadomie mylił się (politycznie rozgrywał Powstanie przeciew

    Piłsudskiemu) w ocenie Powstania i w ocenie zdrajcy Wielopolskiego !!!


    Czekanie nie miało sensu - wkrótce miały nastąpić kolejne branki na

    wojny z Prusami i z Austrią - z takim skutkiem, że w Polsce nie miałby kto

    chwytać za broń !!!!!

    Należy pamiętać, że Rosja świadomie i planowo eksterminowała Naród

    Polski brankami do swoich wojen prowadzonych bez przerwy

    od Bałkanów po Kaukaz.

    Jeszcze dzisiaj można np. w Bułgarii przeczytać na pomnikach

    stawianych rosjanom setki Polskich Nazwisk - carskich oficerów - Polaków

    poległych w wojnach z Turcją w interesie imperialnej rosji !!!
  • DO DZISIAJ OD TEGO POWSTANIA MOCNO STOI CHAMSTWO I MASONERIA. DWA FILARY ANTYPOLONIZMU.
    Oto co nam pozostało do dzisiaj z Powstania Styczniowego. Nasi Wrogowie sprytnie rozegrali kwestię trwałego zabezpieczenia się przed powstaniem grubszej polskiej warstwy średniej. Od czasów tej irredenty jesteśmy bandą gołodupców i naiwniaków nieudolnie marzących o parcelowaniu ziemi obszarników, albo o sprawiedliwym podzieleniu majątku, który został wypracowany podczas PRL-u. Na marzeniach się kończy.
    Król Polski (w osobie rosyjskiego cara, który prawnie przejął ten tytuł!) poparł podczas Powstania Styczniowego pomysł uwłaszczenia, ale zrobił to tak, aby wzmocnić SWOJĄ władze nad Polakami, a nie stan posiadania Polaków przeciwko sobie. Powstanie Styczniowe zainspirowało carskich urzędników do podsunięcia carowi koncepcji, żeby sporo polskiej ziemi uprawnej przeszło w ręce polskich chłopów (chamów!) a bardzo dużo nieruchomości szlacheckich przeszło w ręce satanistów pochodzenia żydowskiego (chazarów vel masonów). Oba te ruchy wzmacniały przede wszystkim carat cynicznie nad-używający tytułu króla polskiego. Była to piekielna antysłowiańska machina masońska i pro-WASP-owska. Carat petersburski to była świadoma swoich celów instytucja antypolska i co ciekawe - również antyrosyjska. Warto nadmienić, że rdzenni Rosjanie mieli w instytucjach carskich mało do powiedzenia, o wiele mniej od Niemców i Żydów. Można powiedzieć, że Rosjanie byli planowo przez czynowników carskich upośledzani, zniewalani i źle traktowani - tuż obok Polaków. Zasilenie chłopów polskich w ziemię poprawiało notowania caratu wśród chłopstwa na newralgicznym obszarze tranzytowym - pograniczu z Niemcami i Austrią (znaczy - z Europą) i zaprzęgało do wydajniejszego ekonomicznie wspierania rządu moskiewskiego. Uwłaszczony polski chłop-cham ochoczo i z wdzięcznością zaopatrywał Wielką Rosję w zboże i płody rolne. Wiele wody w Wiśle upłynęło zanim do ciemnych chłopskich łbów przebiła się polityczna polskość... Mam wrażenie, że do wielu chamskich łbów polskość nie przebiła się nawet do tej pory. Jeszcze gorzej było z nowymi właścicielami tego mnóstwa pięknych i jakże polskich polskich do roku 1963-go dworków. Z nadania wojsk carskich przejęła je najgorsza swołocz anty-polska, która przejęła polskie nazwiska i zasiliła szeregi masonerii. Te satanistyczne skurwysyny usiłowały zarżnąć Polskę pod Narutowiczem w roku 1922-gim, co zostało uniemożliwione przez Niewiadomskiego, lecz udało im się w roku 1926-tym i 1939-tym.
    Ot, co mamy z Powstania Styczniowego. Masońską agenturę i chamstwo szerzące się wszędzie. Wiele zgryzot, ciemnoty i biedy. Warto wiedzieć - jak biegnie antypolonizm. Jakimi meandrami.
  • Powstania wygrywa ten...
    .
    ...kto je wywołuje.

    Zmienia się czas, miejsce, okoliczności a powstania ciągle wygrywa ten sam podmiot.

    Powstanie "Solidarnościowe" także on wygrał.

    Powstanie roku 90`tego również on.

    Obecnie trwające najcichsze z powstań, rozpoczęte Farsą Tuskową, również wygra ten kto zawsze.

    Wygrywa bo go nie znamy i przestanie jak dowiemy się kim jest.
  • Rola etnicznych Żydów w rozpętaniu Powstania Styczniowego
    Rola etnicznych Żydów w rozpętaniu Powstania Styczniowego
    Wszystkie spiski mają swoich mocodawców i swoją agenturę. Polska tradycja spiskowo-opozycyjno-powstańczo-niepodległościowa jest najdłuższa w Europie wśród tradycji krwawych i wyniszczających naród. O absurdalności militarno-politycznej powstań i spustoszeniach wynikłych z ich rozpętania pisało wielu historyków, pisał i twórca polskiego nacjonalizmu R. Dmowski. Jednym z najciekawszych – i zupełnie przemilczanych od dziesięcioleci – opracowań na temat Powstania Styczniowego, jego genezy i skutków społeczno-politycznych jest “Rola neofitów w dziejach Polski” Stanisława Didier.
    Lektura ta przywołuje (u naocznych świadków z nieco szerszym oglądem sytuacji z lat ’80) uporczywe skojarzenia pomiędzy sytuacją z lat 1862 i 1863, a sytuacją z lat 1980-1981. Widać mącenie w głowach, sprowadzanie na manowce i upuszczanie krwi narodowi polskiemu przez obcych mu etnicznie spiskowców musi zawsze przebiegać tak samo. O ile w roku 1968 podczas spektaklów “Dziadów” pachniało wyłącznie prowokacją (w istocie była to próba uwiarygodnienia przyszłych “autorytetów” opozycyjnych), o tyle w 1981 r. w powietrzu zaczął się unosić zapach prochu i krwi. Na szczęście “upuszczenie krwi” w 1981 i późniejszych latach przybrało jedynie formę metaforyczną – emigracji (przerabianej wszak już w obliczu klęski powstań z 1830 i 1863).
    Stanisław Didier, Rola neofitów w dziejach Polski
    Stanisław Didier, “Rola neofitów w dziejach Polski”
    Rola neofitów w dziejach Polski

    Stanisław Didier, fragmenty

    (…)

    PRZED POWSTANIEM STYCZNIOWEM

    (…)

    W tym samym czasie powstały w kraju pod patronatem Kościoła bractwa wstrzemięźliwości od gorących napojów (p.e.1984: chodzi o napoje alkoholowe). Bractwa te rozszerzyły się szybko w całem Królestwie i na Litwie. W 1860 r. liczba członków bractw wstrzemięźliwości dosięgała cyfry 600 tys. osób, przeważnie włościan. W samej gubernji Wileńskiej liczba wypitych wiader wódki z 900.000 zmalała do 550.000. Żydowscy właściciele szynków, dotknięci w najdrażliwsze miejsce, bo uderzeni po kieszeni, zaczęli szerzyć wiadomości, że księża, zakładając bractwa, prowadzą działalność polityczną i szkodzą interesom państwowym. Znaleźli się i tacy, którzy pisali do wyższych władz rosyjskich denuncjacje, że bractwa mają cele polityczne i mogą stać się w niedalekiej przyszłości potężną i arcyniebezpieczną bronią w rękach duchowieństwa katolickiego. Wskutek tego Rosjanie zaczęli zabraniać zakładania bractw. Duchowieństwo jednak nie kapitulowało i dalej propagowało abstynencję. Powiadomiona o tem przez Żydów policja rosyjska karała dotkliwie inicjatorów. Wywołało to wrzenie wśród ludu polskiego, którego nastroje stawały się coraz bardziej wrogie względem Żydostwa. Wyraźnie o tem pisze Agaton Giller (“Historja powstania narodu polskiego”, t. II, str. 199), że “waśń, jaka w Królestwie między Polakami i Żydami przed 1861 r. wybuchła, doszła do stopnia, od którego do bijatyk i kamienowań niewielkie przejście”. Trzeba więc było ratować sytuację.

    W kołach wpływowego Żydostwa warszawskiego zdecydowano się na wydawanie codziennego pisma politycznego. Kronenberg, którego Mikołaj Berg (“Zapiski o powstaniu polskiem 1863 l 1864: r.”, t. I, str. 80) nazywa “ówczesnym wodzem i kierownikiem całego ruchu Żydowskiego w kraju”, postarał się o pozwolenie władz petersburskich na wydawnictwo odpowiedniego organu. Nabyto za 250 tys. złp. “Gazetę Codzienną”, która zaczęła wkrótce wychodzić jako “Gazeta Polaka”. W skład współpracowników nowo wychodzącego pisma, którem kierował taktycznie Kronenberg, weszło wielu wpływowych neofitów, jako to: Ludwik Wołowski, Szymanowski, Chęciński, Leon Kapliński i inni. Głównem zadaniem “Gaz. Pol.” było rozpowszechnienie w kraju nowego poglądu na kwestię Żydowską. Za jej pośrednictwem kierownicze sfery Żydostwa polskiego starały, się wytwarzać u ogółu polskiego przekonanie, że najlepszem, najkorzystniejszem dla kraju będzie zasymilowanie Żydów. W Warszawie było wówczas mnóstwo Żydów chrzczonych i niechrzczonych, którzy ten program propagowali i którego bronili. Na ich czele stali: Leopold Kronenberg, Matjas i Szymon Rozenowie, rodzina Epsteinów, Natansonowie, Leowie, spokrewnieni z nimi Estreicherowie, Frenkel, Lascy, Wertheim, Rotwand, Flatau i mnóstwo innych, mniej głośnych i mniej znanych, ale trzymających się solidarnie i popierających wszelkiemi środkami i sposobami program asymilacji.

    Z nimi łączyło się wiele tysięcy pozornych chrześcijan, przed stu laty nawróconych, wpływowych i majętnych, których liczba zwiększyła się znowu między 1840 – 1856 r. o kilkaset osób dzięki pracy angielskich misjonarzy, działających w Warszawie. Gorliwymi orędownikami idei asymilacyjnej byli też rasowi mieszańcy. Podobnych osobników, noszących często polskie nazwiska, było dość dużo w Królestwie. ówczesna średnia klasa stolicy różniła się bowiem bardzo pod względem rasowym od średniej klasy dawnych czasów. Nie omieszkano też zaopiekować się młodzieżą polską. Następuje masowe zawiązywanie się rozmaitych kółek organizacyjnych wśród akademików polskich na terenie Petersburga, Kijowa i Warszawy. Początek powstawania tych kółek zbiegł się dziwnie z datą przyjazdu do Polski (1860 r.) jednego z sekretarzy Jakóba Cremieux, krzątającego się wówczas koło zorganizowania “Alliance Israelite Universelle”. Tym wysłannikiem był znany z pobytu Mickiewicza nad Bosforem, neofita Armand Levy redaktor “Constitutionnel” (głównego organu liberalnego Żydostwa paryskiego), propagującego myśl przewrotu społecznego w Rosji. Działalność tych komórek, złożonych przeważnie z ludzi dobranych zupełnie przypadkowo, w pierwszej swej fazie była bardzo słaba.

    Trzeba więc było jaknajprędzej dążyć do jej wzmocnienia. Tej roli podjęło się paru młodych i wpływowych działaczy neofickich, cieszących się popularnością wśród studentów i uczniów szkół średnich. Na plan pierwszy wysunął się wśród nich Karol Majewski, sekretarz Leopolda Kronenberga. Był on osobistością niezwykle wpływową w kołach konspiracyjnych, bożyszczem ufającej mu bezgranicznie młodzieży. W 1860 roku Majewski posiadał największe wpływy wśród studentów przewodniczył tajnemu “komitetowi akademickiemu” i wszedł do zarządu konspiracyjnego “stowarzyszenia uczniów szkoły sztuk pięknych i młodzieży miejskiej”. Sekundował mu dzielnie Maksymilian Unszlicht, wchodzący w skład komitetu akademickiego (składającego się z trzech osób), działającego wśród akademików i uczniów. Został ponadto utworzony przez Majewskiego rodzaj komitetu ponadpartyjnego, (do którego wchodził również Edward Jurgens, syn Żydówki), kierującego wszystkiemi kółkami i stowarzyszeniami młodzieży o charakterze politycznym, powstającemi wówczas w Warszawie. Przystąpiono też do pracy nad urobieniem starszego pokolenia. Powołano mianowicie do życia w 1859 r. komitet, w którego skład weszli: Jurgens, zaufany jego Henryk Wohl, Natansonowie, neofita adwokat Andrzej Wolt, frankista inż. Stanisław Jarmund i inni. Stał się on z czasem zawiązkiem organizacji Czerwonych, prącej do walki zbrojnej z Rosją. Niedarmo bowiem Leopold Kronenberg pisał w liście z dn. 18.1.1860 r., że “sprawa Żydowska nie jest najpierwszą i są inne daleko ważniejsze”. Tą rzeczą ważniejszą dla przywódcy Żydostwa polskiego było zapewne rzucenie “gojów” do beznadziejnej walki z zaborcą. Przygotowaniem do tego miały być wielkie manifestacje, których głównymi reżyserami byli mechesi (p.e.1984: metody się nie zmieniły, vide 1968, “Dziady” Dejmka …), grupujący się około Jurgensa i Majewskiego.

    (…)

    W kraju zaś wrzało coraz więcej.

    Organizacja Czerwonych parła do powstania, do którego wstępem miały być urządzane manifestacje. Znając głęboką religijność ogółu, starali się Czerwoni nadać początkowo manifestacjom charakter obchodów kościelnych (p.e.1984: ta religijność nadal jest używana w ten sam sposób, była użyta przez agenturę “Solidarności”, z tej prespektywy to ręcznie sterowane “odrodzenie duchowe” w latach ’80 XX w. wygląda inaczej). Pierwszym takim obchodem był pogrzeb generałowej Sowińskiej, wdowy po obrońcy Woli w r. 1831. Wzięło w nim udział wiele tysięcy ludzi, pielgrzymując po pogrzebie na dawne szańce Woli. Przy udziale tysięcznych tłumów odbyły się też manifestacyjne nabożeństwa w rocznicę wybuchu powstania listopadowego, bitwy grochowskiej i t. p.

    Urządzane przez Czerwonych manifestacje oburzyły koterję Kotzebue’go, która widziała w nich oznakę zbliżającego się powstania i domagała się surowych represyj. Powoływała się ona na ostrzeżenia władz pruskich, iż w Warszawie istnieje szeroko rozgałęziony spisek polityczny i twierdzenie prasy niemieckiej (będącej po większej części własnością chrzczonych i niechrzczonych Żydów), utrzymującej jednogłośnie, że w calem Królestwie, na Litwie i Rusi rozwija się bardzo silna agitacja polityczna (p.e.1984: por. A. Wrotnowski, “Porozbiorowe aspiracye …”, str. 246 – tekst podkreślony). Długo opierał się Gorczakow naleganiom Kotzebue’go, który, chcąc zmusić namiestnika do energiczniejszej działalności, nie cofnął się nawet przed rozpuszczeniem plotki, że Polacy zamierzają wyrżnąć Moskali. Kamaryli wojskowej, podniecanej nieustannie przez gazety niemiecko-żydowskie, chodziło bowiem o rozdrażnienie jeszcze bardziej Polaków. Wielce pomocnymi byli im w tem wyżsi urzędnicy, pochodzenia Żydowskiego, jak to: znienawidzony przez ludność polską, szef tajnej policji warszawskiej Felkner, gubernator grodzieński Szpeyer, łapownik, dający się srodze we znaki Polakom i inni. Liczni agitatorzy, których programem było przygotowanie powstania, szli na rękę klice Kotzebue’go, domagającej się przywrócenia rządów wojskowych. Starali się oni o wywoływanie stałych awantur ulicznych, o obrażanie oficerów rosyjskich w miejscach publicznych i t. p.; ludzie poważniejsi pragnęli zapobiec tym ekscesom. Winowajcy naśmiewali się jednak z nich głośno, a drażnienie poszczególnych Moskali nie ustawało (p.e.1984: ciekawe, czy to, co działo się od sierpnia 1980 do grudnia 1981 w Polsce w stosunku do Rosjan – to była reżyserowana kopia z tamtego scenariusza … te buńczuczne nawoływania Rulewskiego i innych kacyków Solidarności … a krew polałaby się polska). Pierwsze krwawe ofiary padły na ulicach stolicy w lutym 1861 r. Gorczakow, obserwujący w towarzystwie Enocha, który nie odstępował namiestnika w tych burzliwych czasach nawet na chwilę, z okien Zamku przebieg manifestacji, dał rozkaz wojskom rozpędzenia tłumów. Manifestacja zakończyła się salwami wojsk rosyjskich; od kuł poległo pięciu Polaków. W Warszawie nastąpiło nieopisane wzburzenie; rzemieślnicy klękali na ulicach i głośno przysięgali zemstę (p.e.1984: na 17.XII 1981 Solidarność planowała marsz gwiaździsty na Warszawę … jak skończyłaby się manifestacja w tamtej, bardzo nerwowej, sytuacji?).

    Naprężoną sytuację pogorszył fakt rozwiązania wkrótce potem Towarzystwa Rolniczego. Wykorzystali to dla przygotowania nowej manifestacji Czerwoni, najzajadlejsi wrogowie żywiołów, grupujących się koło Andrzeja Zamoyskiego. W wielkiej manifestacji kwietniowej wzięli liczny udział Żydzi. Skupieni na ul.Marjensztadt zachowywali się oni specjalnie hałaśliwie, prowokując wojsko rosyjskie. Dwustu zabitych i czterystu rannych zaległo ulice Warszawy. Co się tyczy narodowości poległych, to autor (Z. L. S.) dzieła p.t. “Historja dwóch lat 1861-1862″, (t. II, str. 344) wymienia zaledwie trzy nazwiska Żydowskie. Pozostali byli to Polacy, synowie ludu staromiejskiego. Potoki przelanej krwi nietylko nie zalały żarzącego się ogniska wulkanu, ale podsyciły je niejako i wzmocniły. Cóż bowiem znaczyło dla Karola Majewskiego, Jurgensa, Jarmunda i innych neofitów, faktycznych kierowników krwawej manifestacji, nie pokazujących się zresztą wśród demonstrujących tłumów, paręset trupów polskich? Cel główny t. j. podniecenie i chęć zemsty w magach został osiągnięty. W parę tygodni potem cała niemal Warszawa została pokryta siecią organizacji, mającej już wyraźny charakter spisku. Większość kół tej konspiracji składała się z gorących zapaleńców, rekrutujących się z młodzieży różnych warstw społecznych, gotowych choćby nazajutrz rzucić się na Moskali. Starano się oddziaływać na prowincję. Z chłopem się nie wiodło, ale mieszkańcy różnych miasteczek Królestwa masowo garnęli się do tworzonych kół. Stosunkowo łatwo udało się “mechesom” spopularyzowanie idei walki zbrojnej z Rosją wśród przedstawicieli zamożnych sfer polskich. Dzięki staraniom Jurgensa powstała na gruzach Towarzystwa Rolniczego organizacja nowa, nawpół tajna, którą dla jej umiarkowania przezwano “Białą”. Na czoło Białych wysunęli się w krótkim czasie: Leopold Kronenberg, którego podejrzewano, nie bez podstaw zresztą, iż on to głównie przyczynił się do rozwiązania Tow. Roln., Karol Majewski, Jurgens, Aleksander Kurtz, wielki przyjaciel Enocha i Władysław Zamoyski. Dzięki zaagitowaniu przez Karola Majewskiego dwu zapalonych ziemian: Kołaczkowskiego i Siemieńskiego, do nowozałożonej organizacji przystąpiła młodsza generacja ziemiaństwa, zdezorientowana po skasowaniu Tow. Roln. i idąca od tej pory na pasku nienawidzących jej “mechesów”. Mieli też powodzenie Biali wśród bogatego mieszczaństwa warszawskiego, przeważnie pochodzenia Żydowskiego. Przywódcy Białych nawiązali ścisły kontakt z t. zw. “Biurem Polskiem”, które, powstawszy w 1860 r., mieściło się w “Hotelu Lambert”. Należeli do niego m. in. Ludwik Wołowski, Leon Kapliński i Juljan Klaczko. Zaabsorbowawszy uwagę społeczeństwa, grupującego się w poszczególnych organizacjach, przygotowaniami do zbrojnej walki z zaborcą, przystąpili przywódcy neoficcy do dalszej “pracy”. Dążyli oni do jak największego skłócenia najpoważniejszych ugrupowań politycznych w kraju, t. j. Czerwonych i Białych. Dokonać miał tego Karol Majewski, stanowiący niejako ogniwo między Czerwonymi i Białymi, do spółki z Leopoldom Kronenbergiem, O którym Z. L. S. pisze (“Historja dwóch lat 1861 -1862″, t III, str. 299), że “we wszystkich partjach miał swoich ludzi”. Na zebraniu przywódców Białych, Kronenberg, w którego mieszkaniu odbywało się posiedzenie, zgłosił wniosek, ażeby wydać w ręce Wielopolskiego głównych działaczy Czerwonych. W ten sposób miano dopomóc margrabiemu do pacyfikacji kraju. Po dłuższej dyskusji projekt Kronenberga, gorąco poparty przez Jurgensa, został przyjęty. Miał to uczynić Karol Majewaki, orjentujący się najlepiej co do składu osobowego kierowników Czerwonych. W pałacu Bruhlowskim, gdzie rezydował Wielopolski jako naczelnik rządu cywilnego, toczyły się rozmowy między Majewskim a margrabią w obecności Kronenberga. Pertraktacyj powyższych nie doprowadzono do skutku. Doszły one jednak do uszu bacznych na wszystko Czerwonych. Przyczynił się do tego głównie Majewski, który informował ich stale o poczynaniach Białych. Zawrzała słusznym gniewem brać szeregowa Czerwonych, nie orientująca się w prowokatorskich” poczynaniach “mechesów”, dążących do rozbicia społeczeństwa polskiego. Od tej pory uważała ona Białych za wrogów bardziej niebezpiecznych, niż Moskale i Niemcy. Do opanowania, pozostawała jeszcze masa chłopska, niechętnie naogół nastrojona względem Żydostwa.

    Zdaniem przywódców neofickich, trzeba było zwrócić uwagę wieśniaków w inną stronę. Bardzo ciekawy w tym względzie jest przegląd Karola Majewskiego, wypowiedziany na jednem z zebrań przyszłych kierowników powstania, że “niech na Białorusi lub gdziekolwiekbądź chłopi zarżną z pięciu szlachciców, a wtedy kwestja ta sama się rozwiąże prędko i stanowczo” (Z. L. S. “Historja dwóch lat 1861-1862″, t. III, str. 482).

    (…)

    Szczucie chłopów na szlachtę spowodowało ogłoszenie odezwy przez duchowieństwo płockie, dzięki któremu rozwinęły się w swoim czasie najwięcej bractwa wstrzemięźliwości. Czcigodni kapłani ostrzegali lud polski, by nie wierzył podszeptom nieprzyjaciół kraju, starających się przez rozdwojenie rzucić kość niezgody. Obywatelskie stanowisko przedstawicieli duchowieństwa katolickiego nie mogło spodobać się neofickim przywódcom Czerwonych. Dopuszczono się więc za namową agitatorów Czerwonych gwałtów fizycznych w stosunku do poszczególnych kapłanów. Tak w Łęczycy został obrzucony kamieniami przez tłum, złożony przeważnie z Żydów, biskup kujawsko-kaliski Marszewski, jadący przez miasto karetą. Z iście semicką zajadłością zaczęli też zwalczać chrzczeni i niechrzczeni Żydzi arcybiskupa Felińskiego. Dawny powstaniec z pod Miłosławia, pokiereszowany w walkach z Prusakami, nie dał zastraszyć się Karolowi Majewskiemu, który zjawił się u niego na czele delegacji Czerwonych. Głośnem echem odbiła się w kraju i zagranicą odpowiedź, którą dał arcypasterz aroganckiemu “mechesowi”, komunikującemu, że w organizacji Czerwonych wiele poważnych stanowisk zajmują Żydzi. Brzmiała ona jak następuje: “Żydzi są przez Boga nasłani do Polski, aby byli rynsztokiem, odprowadzającym w epoce giełdy, handlu i szwindlów wszystkie brudy, któremi czyste, rycerskie i do innych celów przeznaczone ręce polskie, kalać się nie powinny” (Z. L. S. “Historja dwóch lat 1861- 1862″, t. IV. str. 89). Od tej chwili rozpoczęła się nieubłagana walka Żydostwa z arcybiskupem Felińskim.

    Nastawieni odpowiednio przywódcy Czerwonych szkalowali publicznie arcypasterza. Puszczono wiadomość, że ks. Feliński “przez Moskwę i Rzym zasadzony jest pospołu, aby ruch polski wydać carowi”. Zwano go zdrajcą, biskupem moskiewskim, porównywano do Siemaszki. Zainteresowano osobą arcybiskupa prasę zagraniczną, która nazywała prekonizację ks. Felińskiego “weselem w piekle”. Nie oszczędziła też arcypasterza polska prasa zakordonowa, uzależniona od kapitału Żydowskiego.

    ROK 1863

    W TYM CZASIE, gdy Czerwoni owładnęli wszystkiemi niemal sprężynami życia narodowego, przygotowując się intensywnie do powstania. Biali drzemali. W znacznym stopniu przyczynili się do tego Leopold Kronenberg i Jurgens, delegaci na zjazd Białych, który odbył się w grudniu 1862 r. w Warszawie. Obradującemu w tak ciężkiej dla kraju chwili zebraniu, któremu przewodniczył Kronenberg, nadali neofici raczej charakter rozpraw akademickich i szlacheckiej pogawędki przy butelce wina. Zamiast przystąpić w sposób stanowczy do rozważenia wytworzonej przez poczynania Czerwonych sytuacji, postarał się Jurgena wmówić w uczestników zjazdu, że nie przewiduje się rychłego wybuchu powstania. Rozjeżdżali się więc delegaci w tem przekonaniu, że chwila rozpoczęcia walki z najeźdźcą, w oczekiwaniu na lepsze przygotowanie i przyjaźniejsze okoliczności, jest dość daleka.

    Tymczasem Komitet Centralny (utworzony przez Czerwonych latem 1862 r.), którego programowem hasłem była rewolucja społeczna w Polsce, wszedł w układy z kierownikami rewolucjonistów rosyjskich; Hercenem i Bakuninem. Dochodziły wprawdzie do Czerwonych wieści, że w radykalnych kołach moskiewskich mówiono głośno, iż kwestja Rusi i Litwy pokłóci ich z Polakami; nie zrażało to jednak członków komitetu Centralnego, w którego skład, jak pisze Przyborowski (“Historia sześciu miesięcy”, str. 176), “wchodzili ludzie nikomu nieznani, gdzieś z ciemnych otchłani bytu narodowego wyrzuceni na wierzch w konwulsyjnych drganiach wulkanu powstańczego. Zaślepieni nadzieją rozpętania rewolucji społecznej w Rosji, oni byli na przestrogi Seweryna Elżanowskiego, który w przededniu powstania styczniowego pisał w “Przeglądzie Rzeczy Polskich”, że “…gdyby przyszło w państwie rosyjskiem do stanowczego przewrotu, Polska znalazłaby się wśród okropnego pożaru… i mimowoli nawet musiałaby się chwytać własnych sposobów, by własny dom wyratować…”

    Parcie neofickich przywódców Czerwonych do nawiązania ścisłego kontaktu z rewolucjonistami rosyjskimi przyczyniło się walnie do zdekonspirowania planów powstańczych Komitetu Centralnego. Wyraźnie o tem pisze Lemke w swojej pracy p. t. “Dzieła Hercena”; twierdzi on, że “rząd carski był poinformowany o biegu najważniejszych prac przygotowawczych Komitetu Centralnego Narodu Polskiego”. Dzięki raportom neofity Grzegorza Peretza, współpracownika pisma “Gołos”, który przebywał w najbliższem otoczeniu Hercena, wiedziano w Petersburgu, że wybuch powstania przygotowywany jest na styczeń (Limanowski: “Hugo Kołłątaj”, str. 648). Pisał też o tem Kraszewski, który w szeregu swoich powieści (“My i oni”, “Akta męczeńskie”) zaznacza, że powstanie styczniowe było przewidziane przez Moskwę. Ze Skierniewic wyszło hasło natychmiastowego rozpoczęcia walki zbrojnej. W tem mieście bowiem na początku stycznia 1863 r. zebrali się komisarze wojewódzcy, wśród których dużą rolę odgrywał Józef Piotrowski, członek rodziny, o której Mikołaj Berg pisał (“Pamiętniki o polskich spiskach i powstaniach 1831 – 1862″, t. I, str. 184), że “pochodzi z tych Żydów, którzy wraz z Frankiem dla osiągnięcia rewnouprawnienia przyjęli powierzchownie chrystjanizm i zmienili swe nazwiska na krajowe, zachowując zawsze w głębi duszy i w domu obyczaj Żydowski”.

    Komisarze postanowili przesłać Komitetowi Centralnemu ultimatum, w którem zażądali od niego ogłoszenia powstania, oświadczając, iż w razie sprzeciwu naczelnej władzy sami rozpoczną ruch zbrojny. Większość Komitetu nie chciała oprzeć się żądaniom malkontentów skierniewickich. Napróżno poszczególni członkowie Komitetu, Jak A. Glller (z tego powodu zapewne niecierpiany przez L. Kronenberga, który dał temu wyraz w swoim liście z dn. 4.VI.1864) i inni protestowali przeciwko rozpoczęciu powstania, zarzucając mu wprost, te nie postarał się nawet przygotować zawczasu w dostatecznej ilości i jakości środków wojennych. W styczniu 1863 r. Komitet Centralny, z którego wystąpił Giller (nie chcąc brać na siebie odpowiedzialności za klęskę w razie ogłoszenia równoczesnego z branką powstania) uznał się za Tymczasowy Rząd Narodowy i wezwał młodzież polską do broni. Od tej pory wydarzenia potoczyły się znaną koleją. Już po kilku miesiącach walki przerzedziły się szybko zastępy najdzielniejszych. Nietylko w dniach lipcowych, ale wcześniej jeszcze nie widzimy już owej młodzieży, pełnej entuzjazmu, która spotykała się z sobą zarówno przy pracy organizacyjnej, jak i na polach walk. Dosięgły ją kule, bagnety lub stryczek wroga. Na arenie wypadków pozostawali krzykacze, ślepi czciciele rewolucji francuskiej, którym zdawało się, że Polska powstanie wówczas, gdy na polski grunt przeflancuje się hasła i sposoby działania Francuzów z końca XVIII w. Na miejsce ofiarnej młodzieży polskiej, która usłała szybko trupami swemi kraj ojczysty, pojawiło się w organizacji powstańczej mnóstwo małych Maratów, Robespierre’ów, Fouquier – Tainville’ów, Saint-Justów, naśladujących niezręcznie swe prototypy i drapujących się w ich krwawe łachmany. Wysunęli się też szybko w skład kierowniczych elementów powstania chrzczeni i niechrzczeni Żydzi. Nie narażając się naogół na niebezpieczeństwa walki frontowej, obsadzili oni za to wiele poważnych stanowisk aż do stopni dyrektorów wydziałów włącznie, na których byli bardzo czynni. Działali tam: Karol Majewski, stojący przez pewien czas na czele Rządu Narodowego, Józef Piotrowski członek Rządu, utworzonego we wrześniu 1863 r., Aleksander Pawłowski, wchodzący do Trybunału Rewol., Józef Kwiatkowski, naczelnik Warszawy (zajmujący się później sprowadzaniem broni dla formacji galicyjskiej), Franciszek Orłowski, dowódca jednego z oddziałów źandarmerji w stolicy, Władysław Majewski (brat Karola), komisarz woj. kaliskiego, Stanisław Rudnicki, znany pod nazwą Sawa, zaliczony przez M. Dubieckiego (“Romuald Traugutt”, str. 218) do współpracowników komisji inkwizycyjnej rosyjskiej, Adam Majewski, bracia Niemirowscy, Bronisław Wołowski, Kaplińscy, Henryk Wohl, Artur Goldman i inni. Nic więc dziwnego, że niezgoda zapanowała w powstańczych szeregach polskich. Do zgody bowiem nie mógł dopuścić element neoficki, wciskający się do organizacji. W tym czasie, gdy młodzież polska przelewała krew w beznadziejnej walce z przemożnym wrogiem, przywódcy Czerwonych rozpoczęli ostrą walkę z Białymi, która, przyczyniwszy się w Królestwie do dwukrotnych przewrotów w Rządzie, rozegrała się i w innych częściach porozbiorowych Rzeczypospolitej. Już w maju 1863 r. uwydatniająca się w Rządzie Narodowym przewaga Białych doprowadziła ze strony Czerwonych do zamachu stanu, do którego walnie dopomógł naczelnik straży bezpieczeństwa Landowski, prawdopodobnie pochodzenia Żydowskiego.

    Rząd Narodowy został rozpędzony, a bardziej oporni jego członkowie – uwięzieni.

    Hasło przewrotu wyszło z Krakowa, gdzie licznie zgromadzeni, skrajnie radykalni nikczemnicy wymieniali publicznie nazwiska członków Rządu, z intencją, ażeby one doszły do moskiewskich uszu. Nie mogąc doczekać się chwili, gdy uda im się ująć ster powstania, wysłali oni na wiosnę 1863 r. morderców dla zabicia dwu najdoświadczeńszych członków Rządu. Zamiar, pomimo ich woli, nie przyszedł do skutku. Wówczas spiskowcy postanowili w Zielone Święta wymordować wszystkich członków Rządu.

    I to się nie udało. W kilka dni potem chcieli napaść na salę posiedzeń w chwili, gdy obradowali tam członkowie Rządu z przedstawicielami opozycji. Mieli oni zamiar zasztyletować członków władzy.

    Przeszkodzono im jednak. Wichrzenia neofitów nie wróżyły długiego żywota nowopowstałemu Rządowi. W krótkim czasie upadł on, ustępując miejsca nowemu, na którego czele stanął Karol Majewski. Do października stolica była świadkiem parokrotnej zmiany Rządu.

    Jeszcze raz Czerwoni doszli drogą zamachu do władzy. Posługując się terrorem zniechęcili oni do siebie niemal wszystkich. W krótkim też czasie doszedł do głosu Romuald Traugutt, którego namówił do objęcia władzy Czartoryski, przedstawiwszy mu, że istnienie terrorystycznego rządu zniechęca mocarstwa Zachodu. Bohaterski dyktator nie był też wolny od “czułej opieki” wichrzycieli neofickich. Mało było im tego, że mieli Epsteina w najbliższem otoczeniu tego męczennika sprawy narodowej. Widocznie nie nazbyt uległym okazał się im dyktator Traugutt. To też przy końcu 1863 r. utworzony został przez szumowiny radykalne t. zw. Komitet Rewolucyjny (którego przewodniczącym został Bronisław Brzeziński) dla przeciwdziałania zarządzeniom Traugutta. Co się tyczy wrażenia, jakie wybuch powstania styczniowego wywołał na zachodzie Europy, było ono raczej niewielkie. Rozpoczęcie walki zbrojnej z najeźdźcą w Królestwie przeszło niemal niepostrzeżenie wśród społeczeństw i rządów Zachodu. Jan Czyński, Lubliner, Wołowscy, Klaczko i inni zbyt mało czasu mieli na poinformowanie prasy zagranicznej (będącej przeważnie własnością ludzi bliskich im pochodzeniem) o celach beznadziejnej walki, jaką toczył naród polski z Moskalami. Jako założyciele “L’alliance polonaise de toutes les croyances religieuses”, stowarzyszenia, mającego na celu pojednanie wszystkich wyznań religijnych na polskiej ziemi, zwrócili oni całą swoją energję w tym kierunku. W Anglji wyrażano się o powstaniu jako o ruchu, skazanym zgóry na niepowodzenie. Również w Wiedniu nie doceniano doniosłości rozpoczynających się wydarzeń. We Francji, gdzie urzędowa i półurzędowa prasa już przedtem rzucała gromy na Polaków z powodu zamachu Jaroszyńskiego na W. ks. Konstantego, potraktowano powstanie jako ruchawkę w stylu Mazziniego.

    W szeregu państewek niemieckich sprawa konfliktu polsko-rosyjskiego zaciekawiła dopiero z chwilą zawarcia konwencji Prus z rządem carskim. Wystąpienia nielicznych dzienników na Zachodzie w obronie Polski spotykały się raczej z obojętnością większości prasy. Niektóre z nich nawet piętnowały rzekome okrucieństwa powstańców. Jedynie w Prusiech przyjęto wybuch powstania jako wypadek pierwszorzędnego znaczenia. Już mianowanie W. ks. Konstantego namiestnikiem Królestwa wywołało silną reakcję w Berlinie. “Jest to wiadomość bardzo poważna – wypadek wielkiej, europejskiej doniosłości” – pisał publicysta Teodor Bernhardi. Zdaniem prasy pruskiej, będącej w większości w ręku potomków oświeconych Żydów niemieckich, którzy w r. 1819 – 1823 przyjmowali tysiącami wiarę chrześcijańską, celem Konstantego była korona królewska. Tak pogodzona z Rosją Polska zmierzałaby do .odzyskania Poznańskiego i Pomorza.

    Nastąpiłaby likwidacja partji Czerwonych, a kraj w oparciu o żywioły umiarkowane przekształciłby się w secundo-geniturę rosyjską. Rząd pruski więc, zdaniem dziennikarzy Żydowsko-niemieckich, nie mógł zająć pozycji biernego świadka. Wzruszająca zgoda zapanowała też między neofickimi przywódcami Czerwonych i prasą pruską, co do obrzydzenia w. ks. Konstantemu pobytu w Warszawie. Lepiej im widocznie dogadzał na zamku królewskim Niemiec, Teodor hr. Berg, niecierpiący Rosji i nazywający ją Chinami (M. Berg: “Zapiski o powstaniu polskiem”, t. III, str. 143). Wśród najbliższych współpracowników tego satrapy, będącego na żołdzie bankierów Żydowskich (Berg: “Zapiski…” t. III, str. 424 – 428), widać było Niemców: Wahla i Brunninga oraz Żyda Goldmana.

    To też nic dziwnego, że miał tego dosyć nawet Kraszewski, redaktor kronenbergowskiej “Gazety Polskiej”. W powieści p. t. .Żyd” pisał on wyraźnie o nadziejach przywódców Żydowskich, związanych z wypadkami 1863 r. Mówią oni tam: “…w powietrzu czuć proch, ale dla nas to nic złego… skorzystajmy z dobrej okazji. Zamiast bawić się w patriotyzm i t. p. mrzonki, myślmy przede wszystkiem o sobie. Chłop polski nie lubi nas, wiemy o tem, ale chłop jest głupi – nie boimy się go. O szlachtę nam głównie idzie. Wmiesza się ona przez sam punkt honoru w awanturę, pójdzie do lasu, na krwawe pola, za co ją rząd ukarze, zniszczy, wytępi, wydusi, wywłaszczy, a wówczas dla nas droga otwarta… W każdym narodzie musi się wyrobić ponad masy jakaś inteligencja i rodzaj arystokracji. My jesteśmy materjałem gotowym, my zawładniemy krajem, a panujemy już przez giełdy i przez wielką część prasy nad połową Europy. Ale naszem właściwym królestwem, naszą stolicą, naszem Jeruzalem będzie Polska. My będziemy jej arystokracją, my tu rządzić będziemy. kraj ten należy do nas, jest nasz…” Tak obliczali i rezonowali Żydzi Kraszewskiego (ocierającego się o nich zbliska) w chwili, kiedy ważyły się losy kraju.

    (…)

    OKRES POZYTYWIZMU

    UTWORZONY na początku 1864 r. przez cara Aleksandra “Komitet dla spraw Królestwa i Polskiego” rozpoczął “ściślejsze zespolenie kraju z cesarstwem rosyjskiem” od masowego wysiedlania rdzennie polskiego żywiołu na Sybir i konfiskaty dóbr ziemskich.

    (…)

    Urzędnicy rosyjscy pod koniec 1866 r, określali liczbę zesłanych w głąb Rosji i na Syberię Polaków na 250 tysięcy osób. Był to kwiat narodu polskiego. Studenci, ziemianie, oficerowie, księża stanowili poważną część tych najofiarniejszych synów Polski. Przystąpili tez Moskale do dalszego wywłaszczania szlachty. Na Ukrainie, Podolu i Wołyniu skonfiskowano Polakom w roku 1863/64 – 383.761 morgów ziemi, której wartość wynosiła setki miljonów rubli. Postarano się potem o przeprowadzenie uwłaszczenia włościan w sposób, który miał zapewnić wieczną wdzięczność carskim urzędnikom ze strony ciemnego i biednego ludu, a dziedziców doprowadzić do ruiny finansowej (p.e.1984: kto ulega prowokatorom, sam sobie winien … nadzielenie chłopów ziemią kosztem feudałów to niewątpliwy pozytyw upadku powstania styczniowego).

    (…)

    Panujący wszechwładnie po powstaniu styczniowem pozytywizm włączył do swego programu doktrynę asymilacji. Prawie wszyscy, pozytywiści owego czasu byli filosemitami, bratali się z Żydami, uważając za wzór cnót obywatelskich bankiera Kronenberga, nagrodzonego przez rząd moskiewski za usługi orderem św. Włodzimierza III klasy (z czem było połączone nadanie dziedzicznego szlachectwa rosyjskiego) i bankiera Jana Blocha, którego testament zaczyna się od słów: “Byłem całe życie Żydem i umieram jako Żyd” (I was my whole life a Jew and I die as a Jew… - ” The Jewish Encyclopedia”, Funk and Wagnalls Company, New York and London, t. III, str. 262). Pozytywiści wyhodowali grupę literatów i dziennikarzy pochodzenia Żydowskiego, która obsadziła tłumnie prasę warszawską. Wśród księgarzy i wydawców najpoważniejszych pism stolicy widzimy: Gluecksberga, Lewentala, Stan. Kronenberga, braci Orgelbrandów, E. Leo, M. Wołowskiego, Krzywickiego, R. Okręta i innych.

    Otaczają się ci chrzczeni i niechrzczeni dyktatorzy ówczesnej opinji polskiej współpracownikami też przeważnie Żydowskiego pochodzenia, jak to: St. Kramsztyk, B.Rajchman, H.Elzenberg, D. Zgliński, Niedzielski, Niemirowski, Chęciński i inni. Pełno ich było zarówno w pismach zachowawczych (“Gazeta Polska”, “Słowo”), jak i postępowych (“Przegląd Tygodniowy”, “Niwa”, “Nowiny”), Było jednak w Polsce? wielu przeciwników asymilacji Żydów. Obawiano się słusznie, że osłabione społeczeństwo nietylko nie spolszczy Żydów, przyjmujących licznie w okresie pozytywizmu chrzest, lecz samo zżydzieje i pójdzie na służbę Żydowskich ideałów. Zaczęto badać szczerość intencyj Żydów, chcących nawrócić się na katolicyzm. Świadczy o tem korespondencja judofilskiego “Kraju” z Warszawy: “Wielu z pomiędzy przyjmujących chrzest Żydów kołatało najprzód do kapłanów katolickich, lecz tak byli przyjęciem ich zrażeni, że zwrócili się do protestanckich” (S. Hirszhorn: “Historja Żydów w Polsce”, str. 242). Zainteresowano się znowu Frankistami.

    Stwierdzono, że ci najgorętsi rzecznicy asymilacji Żydów, chociaż przyjęli chrześcijaństwo przeszło sto lat temu, pozostają jednak w ścisłej łączności pomiędzy sobą i z synami Izraela. Słusznie obawiali się patrjoci polscy-wznowionego po powstaniu styczniowem – masowego porzucania wiary ojców przez inteligencję Żydowską. Na przykładzie Kronenberga widzieli, jak neofici polscy umieli przystosować się do każdej okoliczności. Pobłażliwość rządu rosyjskiego dla tego, który finansował 1863 r., nasuwała też niejednemu ciekawe przypuszczenia co do możliwości istnienia poza sutemu łapówkami innych, ukrytych dla społeczeństwa polskiego nici, łączących satrapów moskiewskich (często pochodzenia niemieckiego) z czołowymi przedstawicielami Żydostwa polskiego. A że cele przywódców Izraela nie były przyjazne dla narodu polskiego, to łatwo się można przekonać, przeczytawszy okólnik kierowników politycznych kół Żydowskich, wydany w listopadzie 1898 r. do Żydów polskich. Odezwa ta brzmi: “Bracia i współwyznawcy! Trzeba, ażeby kraj (t. j. Galicja – przypisek) został naszem królestwem… Starajcie się potrochu usunąć Polaków ze wszystkich ważniejszych stanowisk i skupić w waszych rękach wszystkie nici władzy społecznej. Wszystko, co do chrześcijan należy, powinno stać się waszą własnością, związek izraelski dostarczy wam potrzebnych do tego środków. Już zaczęto na ten cel zbierać potrzebne fundusze, a udaje się lepiej, niż przypuścić było można. Dla doprowadzenia do skutku planu wyrwania stanowczo Galicji chrześcijanom, wszyscy nasi wielcy i bogatsi zapisali się na znaczne sumy. Da baron Hirsz (wkrótce potem umarł – przypisek), dadzą Rotszyldzi, Bleichroderowie i Mendelsohnowie i inni dadzą… Bracia i współwyznawcy! Dołóżcie wszelkich usiłowań, ażeby doprowadzić do skutku to, co zamierzamy”… (L. Viel. “Le Juif secfaire” str. 173). Jak w świetle tej odezwy, a była ona zapewne jedną z wielu, wygląda finansowy udział w powstaniu styczniowem Kronenberga, który przez poszczególnych badaczy historycznych jest wychwalany za to, że bez jego pomocy finansowej nie mogłyby organizacje powstańcze rozwinąć skutecznej agitacji? Jemu zawdzięczała więc w lwiej części Polska, że setki tysięcy najwierniejszych Jej synów marniało w tajgach syberyjskich lub gniło w ziemi. W kraju zaś pozostały masy biernych, wśród których żerowali synowie “narodu wybranego” (p.e.1984: czy komuś jeszcze kojarzy się “Solidarność” i wypadki z lat 1980-1981 oraz emigracja po stanie wojennym z opisanymi zdarzeniami? Jakie były plany KOR? Ile krwi polskiej maiło się polać w 1981, wedle planów KOR i reszty agentury sterującej otumanionymi na “Solidarność” i jej dewocję Polakami?). Przewódcy Żydostwa polskiego nie zniechęcili się wstrętami, czynionemi wychrztom przez światlejszą część naszego społeczeństwa. Rzucono hasło małżeństw mieszanych. Wynaleziono wielu zubożałych arystokratów, pragnących pozłocić swe herby. W krótkim czasie przedstawiciele najstarszej arystokracji polskiej weszli w związki rodzinne z potomkami frankistów a także z neofitami. Wołowscy, Lascy, Epsteinowie, Kronenbergowie, Blochowie, Rotwandowie, Reichmanowie, Halpertowie, Goldfederowie koligacą się z Woronieckimi, Rzyszczewskimi, Potulickimi, Lasockimi, Ilińskimi, Skarbkami, Morsztynami, Wielopolskimi, Kościelskimi, Jundziłłami, Wodzyńskimi, Hołyńskimi, Poklewskimi i in. Klasycznym przykładem wychrzty, który, zdawałoby się, że wrósł nieodwołalnie w społeczność polską, był Jan Bloch, herbu Ogończyk. Wpływowy ten bankier, podkreślający swój patrjotyzm polski na każdym kroku, czego dowodem miało być skoligacenie się z pięcioma wybitnemi rodami kraju, inaczej przedstawił się potomności w testamencie swoim. Mógł się on śmiało zaliczyć do grona tych Żydów, na których cześć wygłoszone zostało w 1876 r. w kahale lwowskim odpowiednie przemówienie. Mędrzec Syjonu oświadczył m. in., iż “… prawdą jest, że niektórzy Żydzi dają się chrzcić, ale fakt ten tylko przyczynia się do wzmocnienia naszej potęgi, gdyż chrzczeni Żydzi zawsze Żydami zostają“… (Rudolf Vrba: “Die Revolution in Russland, statistische und sozialpolitische Studien”). Służyli też często zrujnowani karmazyni polscy za parawan dla nieczystych, podejrzanych spekulacyj.

    Wynajmowali ich Żydowscy plutokraci do zarządów swoich przedsiębiorstw, do komitetów, mianując ich członkami rad nadzorczych. Ponieważ utytułowani radcowie mieli takie samo pojęcie o handlu, o metodach “czystego kapitalizmu”, jak chłop o astronomji, przeto rządzili się Żydzi sami bez żadnej kontroli. Przyszedł 1905 r., o którym pisał zasymilowany Żyd J. Unszlicht (“O pogromy ludu polskiego”), że “nastał moment decydujący – rozłamu między polskością i Żydostwem”.

    Potulna, wychowana przez frankistów: Krzywickiego, Matuszewskiego, Wołowskiego, Niemirowskiego i in., neofitów: Kraushara, Posnera, Mendelsohna i in. oraz Żydów: Askenazego, Dicksteina i in., inteligencja polska zobaczyła z przerażeniem obok siebie, zamiast układnych neofitów i asymilatorów, aroganckiego Żabotyńskiego, Radka, Grosnera i in. Spostrzeżono gęstą sieć spisku antypolskiego, uknutego przez Żydów, do którego wciągnięto nieuświadomione masy ludu polskiego. Z krzykiem “precz z białą gęsią” kroczyli po ulicach Warszawy czarni bundyści, subsydjowani przez ochrzczonego miljonera Łazarza Polakowa i… Powszechny Związek Izraelski. Komitet statystyczny miasta Warszawy wykazał, że wypadki 1905 r. zburzyły i zniszczyły w Królestwie około 2.000 mniejszych zakładów przemysłowych, należących do Polaków.
  • STRONA POŚWIĘCONA POWSTANIU STYCZNIOWEMU -- MOŻNA SPRAWDZIĆ PRZODKÓW BIORĄCYCH UDZIAŁ W POWSTANIU
    http://genealogia.okiem.pl/powstanies/index.php
  • POLECAM KSIĄŻKĘ NAPISANĄ PRZEZ J.PIŁSUDSKIEGO O POWSTANIU STYCZNIOWYM --TYTUŁ "22 stycznia 1863"
    J. Piłsudski napisał „22 stycznia 1863” rok przed wybuchem I wojny światowej. Praca
    została wydana jeszcze w 1913 r. przez ambitnego poznańskiego księgarza Karola Rzepeckiego,
    który z redakcyjną pomocą dr. Mariana Kukiela (historyka i późniejszego generała)
    zamierzył wydrukować cały cykl tomików uznanych autorów biegłych w historii pod
    wspólnym tytułem „Boje polskie. Ilustrowane epizody, obrazy, portrety historyczne z
    dziejów naszych wojen narodowych”. Zainaugurował ten cykl właśnie „22 stycznia 1863”
    – w samo 50-lecie powstania. Potem były dwie prace innych autorów i na przeszkodzie w
    realizacji zamierzeń edytorskich stanęła wojna.
    J. Piłsudski bardzo głęboko interesował się losami powstania styczniowego. Poczynił
    w temacie obszerne studia, przewertował wiele dokumentów i materiałów. Badał ten okres
    skrupulatnie, szukając dowodów, że walka 1863 nie była z góry przegrana, tylko źle przygotowana,
    nieumiejętnie prowadzona i nie wykorzystano w niej wszystkich możliwości.
    Mówił o tym w cyklu wykładów w krakowskiej Szkole Nauk Politycznych w 1912 roku, 6
    kwietnia 1913 r. na uroczystościach kościuszkowskich we Lwowie i zaraz potem w sierpniu
    w szkole oficerskiej Związku Strzeleckiego w Stróży koło Limanowej, kładąc nacisk
    na duchową stronę walki, szczególnie ważną przy niedostatku środków materialnych. Dowodził
    przy tym potrzeby tworzenia własnego wojska choćby w warunkach niewoli. Zagrzewał
    swymi wystąpieniami naród do podjęcia kolejnych polskich bojów, tylko mądrzej
    i skuteczniej, żartując po swojemu, dosadnie, z osłabłych duchem: „W trzech sosnach dzisiejszy
    nasz rodak zabłądzi, a do konia podchodzi jak do tygrysa”.
    Działalność publiczna J. Piłsudskiego przed I wojną natchnęła historyków i pisarzy do
    chwycenia za pióra i publikowania znamiennych dzieł. W 1912 roku ukazały się „Dzieje
    wojen i wojskowości w Polsce” T. Korzona. Niejako ich uzupełnienie stanowiła praca M.
    Kukiela o dziejach oręża polskiego w dobie Napoleona. Grabiec ogłosił obszerne opracowanie
    „Rok 1863”, zaś W. Tokarz podjął prace nad monografią „Kraków w początkach
    powstania styczniowego i wyprawa na Miechów”. Historyków wsparła literatura piękna.
    W ciągu paru lat ukazała się „Gloria victis” Orzeszkowej, „Echa leśne” i „Wierna rzeka”
    Żeromskiego, „Ojcowie nasi” Struga, „Kryjaki” Wielopolskiej.
    „22 stycznia 1863” stanowił zadatek większego dzieła na temat powstania, którego pisanie
    podjął J. Piłsudski wspólnie z M. Sokolnickim. Praca obydwu autorów przeleżała
    jednak w lwowskim Ossolineum – z niezbyt jasnych przyczyn – ćwierć wieku. Zaczęto ją
    drukować dopiero latem 1939 r. Nie zdążono...
  • POLECAM KSIĄŻKĘ NAPISANĄ PRZEZ J.PIŁSUDSKIEGO O POWSTANIU STYCZNIOWYM --TYTUŁ "22 stycznia 1863"
    POLECAM KSIĄŻKĘ NAPISANĄ PRZEZ J.PIŁSUDSKIEGO O POWSTANIU STYCZNIOWYM --TYTUŁ "22 stycznia 1863"
    J. Piłsudski napisał „22 stycznia 1863” rok przed wybuchem I wojny światowej. Praca
    została wydana jeszcze w 1913 r. przez ambitnego poznańskiego księgarza Karola Rzepeckiego,
    który z redakcyjną pomocą dr. Mariana Kukiela (historyka i późniejszego generała)
    zamierzył wydrukować cały cykl tomików uznanych autorów biegłych w historii pod
    wspólnym tytułem „Boje polskie. Ilustrowane epizody, obrazy, portrety historyczne z
    dziejów naszych wojen narodowych”. Zainaugurował ten cykl właśnie „22 stycznia 1863”
    – w samo 50-lecie powstania. Potem były dwie prace innych autorów i na przeszkodzie w
    realizacji zamierzeń edytorskich stanęła wojna.
    J. Piłsudski bardzo głęboko interesował się losami powstania styczniowego. Poczynił
    w temacie obszerne studia, przewertował wiele dokumentów i materiałów. Badał ten okres
    skrupulatnie, szukając dowodów, że walka 1863 nie była z góry przegrana, tylko źle przygotowana,
    nieumiejętnie prowadzona i nie wykorzystano w niej wszystkich możliwości.
    Mówił o tym w cyklu wykładów w krakowskiej Szkole Nauk Politycznych w 1912 roku, 6
    kwietnia 1913 r. na uroczystościach kościuszkowskich we Lwowie i zaraz potem w sierpniu
    w szkole oficerskiej Związku Strzeleckiego w Stróży koło Limanowej, kładąc nacisk
    na duchową stronę walki, szczególnie ważną przy niedostatku środków materialnych. Dowodził
    przy tym potrzeby tworzenia własnego wojska choćby w warunkach niewoli. Zagrzewał
    swymi wystąpieniami naród do podjęcia kolejnych polskich bojów, tylko mądrzej
    i skuteczniej, żartując po swojemu, dosadnie, z osłabłych duchem: „W trzech sosnach dzisiejszy
    nasz rodak zabłądzi, a do konia podchodzi jak do tygrysa”.
    Działalność publiczna J. Piłsudskiego przed I wojną natchnęła historyków i pisarzy do
    chwycenia za pióra i publikowania znamiennych dzieł. W 1912 roku ukazały się „Dzieje
    wojen i wojskowości w Polsce” T. Korzona. Niejako ich uzupełnienie stanowiła praca M.
    Kukiela o dziejach oręża polskiego w dobie Napoleona. Grabiec ogłosił obszerne opracowanie
    „Rok 1863”, zaś W. Tokarz podjął prace nad monografią „Kraków w początkach
    powstania styczniowego i wyprawa na Miechów”. Historyków wsparła literatura piękna.
    W ciągu paru lat ukazała się „Gloria victis” Orzeszkowej, „Echa leśne” i „Wierna rzeka”
    Żeromskiego, „Ojcowie nasi” Struga, „Kryjaki” Wielopolskiej.
    „22 stycznia 1863” stanowił zadatek większego dzieła na temat powstania, którego pisanie
    podjął J. Piłsudski wspólnie z M. Sokolnickim. Praca obydwu autorów przeleżała
    jednak w lwowskim Ossolineum – z niezbyt jasnych przyczyn – ćwierć wieku. Zaczęto ją
    drukować dopiero latem 1939 r. Nie zdążono...
  • @t-rex 10:47:13
    NIGDY NIE WIADOMO PRZED FAKTEM CZY DANY CZYN ZBROJNY BĘDZIE BEZSENSOWNY --to spojrzenie ,które może być dokonane po wielu latach z punktu widzenia historyka.
    Nie ma powstań bezsensownych -- przemyśl to .........
  • @t-rex 10:47:13 --W 1904 Maria Konopnicka napisała wiersz Bój pod Węgrowem.
    Na Podlasiu pod Węgrowem
    Wody Liwca płyną,
    Tam się bije dzielny "Sokół"
    Ze swoją drużyną.

    Tam się bije dzielny "Sokół"
    Lecz go Moskwa dusi,
    Jeśli partię ma ocalić,
    To uchodzić musi.

    Musi z jawnej wywieść zguby
    I broń i żołnierzy"
    Lecz kto odwrót ten zakryje,
    Gdy Moskwa uderzy?

    Dwustu zuchów się zebrało
    Z partii na ochotę,
    Idźcie bracia. Już my Moskwie
    damy tu robotę!

    I jak burza tak wpadają
    Na armaty wroga,
    Poszły w popłoch kanoniery,
    Krzyczą "Radi Boga!"

    Myśli Moskwa, że to "Sokół"
    Wziął ich w te obroty,
    Już się walą czarną rzeką
    Te piechotne roty.

    Stoją mężnie młode zuchy,
    Bój się wszczął zajadły.
    Do jednego bohatery
    W owej walce padły.

    Do jednego padły w walce
    Męczeńską drużyną,
    Ale "Sokół" uszedł z swymi,
    Tak tu u nas giną.

    Obcy piewca cześć oddając
    Takiej męstwa sile,
    Nazwał bitwę pod Węgrowem
    Polskie Termopile.
  • WIERSZ JAKUBA WOŁYŃSKIEGO
    Rok Powstania Styczniowego. Ślub.

    ...Do Sławuty młody pan
    Dotarł tylko nocą,
    Mimo swych walecznych ran
    Spełniony był mocą.

    Koń arabski w drodze padł,
    Więc, pod nim był chłopski,
    Gdyż na dworze z konia zsiadł,
    Poznał wujka troskę.

    Pana wuj ten znanym był
    Magnatem w tych stronach,
    Od kacapów wielu krył
    Powstańców zranionych.

    Do pałacu siostrzeńca
    Zaprosił z radością,
    A młodzieniec, jak ojca,
    Ściskał jegomościa.

    Lecz przy stole wujkowskim
    Ciasną stała sala:
    Z pokłonem staropolskim
    Panna mu przedstała...

    Choć krwią słynny był chwacką -
    Spojrzenie to miłe,
    Jako lancą kozacką
    Z siódła pana zbiło.

    Dalej sen... Pewnego dnia
    Zapłakała ona,
    Kiedy siadł on na konia, -
    Szarżą do zagonu...

    Do końca Powstania pan
    W tym zagonie walczył,
    Zdobył zwycięstw, nowych ran, -
    Ale Bóg mu raczył

    Się poślubić z panną swą
    Za dwa długich lata,
    Gdy pokropił ziemię krwią
    Moskalskiego kata...

    Wrócił z wojenki chromym,
    Niczym taka rana...
    ...Pan ten Prapradziadkiem mym,
    Praprababcią panna.
  • @ARCHANIOŁ GABRIEL 12:10:38
    JAKUB WOŁYŃSKI -- Miecz.

    Lepiej wojna, ta o Boga,
    Niż pokój z szatanem.
    Śmiercią są uściski wroga,
    Nie cios buzdyganem.

    Kto przez zdradę „pokój tworzy”,
    Na wieki przeklętym,
    A kto mieczem zdrajcę sroży –
    Mężem sprawy świętej.

    O tym wiedzieli Przodkowie,
    Kiedy miecz Powstania
    Podjęli na Słowie Bożym
    W górę bez wahania.

    Błyszczał miecz piastowską chwałą,
    Strasznym snem sąsiadów,
    Na łby szkopskie zemstą spadał,
    Niszczył ruskich gadów.

    Dwóch imperii został końcem,
    Gdyż u naszych granic
    We mniemaniu szwabskim słońcem
    Był ruski zasraniec.

    Na śmietnisku szwabskim smierdzi
    Unia diabelska,
    Gaz hołota ruska pędzi,
    A kłamstwa – brukselska.

    Więc, Polacy, - miecz do góry!
    Na czele z Królową
    Częstochowską skruszmy rury,
    Kajdany te nowe!

    Precz z Brukselą! Precz z Berlinem!
    Bić moskiewskie szmaty!
    Nad dręczonym krajem płynie
    Trąby dżwięk skrzydłaty.

    Drżyjcie, wrodzy! Duch powstański
    Żyje wam na biadę!
    Drżyjcie wszystkie wszy zaprzańskie,
    Sejmikowi dziady!

    Leć za chmury, Orle dumny,
    Chwała z Tobą leci!
    Dwie imperii są w trumnie -
    Naprzód po raz trzeci!
  • @KOSSOBOR 01:27:49
    Jedynego? A III Śląskie?
  • Powstanie styczniowe przeciw ZSRR?! oto wyedukowane społeczeństwo!!!Tragedia!!!
    Powstanie styczniowe przeciw ZSRR?! 31 proc. Polaków wie, że powstanie styczniowe było w XIX wieku, ale dopiero 19 proc. potrafi podać datę: 1863 r. lub 1864 r. Z kolei 63 proc. na pytanie: kiedy było powstanie odpowiada, że nie wie. Niektórzy są przekonani, że powstańcy walczyli przeciwko ZSRS - wynika z sondażu przeprowadzonego przez TNS Polska.

    Dla 4 proc. ankietowanych powstanie styczniowe było podczas II wojny światowej lub w ogóle w XX wieku. Kolejne 2 proc. podało jeszcze inne daty.

    39 proc. badanych wie, że powstanie było skierowane przeciw Rosji carskiej, a 20 proc. - że przeciw Rosji, ale nie jest pewnych, czy przeciw Rosji carskiej czy ZSRR. 20 proc. badanych wie, że przeciw „zaborcom”, ale nie wie przeciw którym.

    Według 4 proc. respondentów powstanie styczniowe było skierowane przeciw ZSRS, według 3 proc. - przeciw Prusom, według 2 proc. - przeciw Niemcom. 2 proc. podało, że przeciw Niemcom hitlerowskim. 11 proc. ankietowanych odpowiedziało, że nie wie.

    Na pytanie o przywódców powstania styczniowego 17 proc. badanych wymieniło Romualda Traugutta. Jednak 8 proc. wskazało Tadeusza Kościuszkę, a 4 proc. - Józefa Piłsudskiego. 70 proc. odpowiedziało, że nie wie.

    31 proc. respondentów nie wie jak zakończyło się powstanie styczniowe, 53 proc. odpowiedziało, że klęską, a 11 proc., że zwycięstwem. Według 5 proc. zostało nierozstrzygnięte.

    Według 38 proc. badanych „to dobrze, że powstanie styczniowe wybuchło”, a według 18 proc. - „to źle”; zdaniem 45 proc. „trudno powiedzieć”.

    Sondaż zrealizowano w dniach 11-14 stycznia 2013 r. na ogólnopolskiej, losowo-kwotowej, reprezentatywnej próbie 1000 mieszkańców Polski w wieku 15 i więcej lat.

    Autor: oa
    Żródło: PAP
  • POLECAM KRÓTKI FILM NA YOU TUBE O POWSTANIU STYCZNIOWYM
    http://www.youtube.com/watch?v=vUhDYq8GCHM

    POWSTANIE STYCZNIOWE
    Często mówi się o nim, że było ono bezsensowne, że krwawiąca Polska nie mogla sobie pozwolić na kolejny zryw. Ja myślę, że my, żyjący w Polsce wolnej jako tako, nie jesteśmy w stanie zrozumieć, co kotłowało się w sercach i umysłach ludzi żyjących w tamtym tragicznym czasie...Nie mamy prawa oceniać ich z naszej perspektywy, a żadna opinia przez nas wystawiona o tamtych czasach NIGDY nie będzie w pełni obiektywna. Zwieńczeniem filmu jest dialog rosyjskiego barona-porucznika z polskim pułkownikiem- dowódcą jednego z powstańczych oddziałów. Myślę, że ten fragment fantastycznie oddaje nastroje ludzi tamtych dni...

    Czas, w którym wybuchło Powstanie Styczniowe był rzeczywiście niedogodny. 22 styczeń 1863- tego dnia polscy partyzanci (sądzę, że śmiało można ich już tak nazwać) napadają na kilkaset wiosek, miast i garnizonów w Królestwie Polskim. Większość ataków zostaje odparta, jednak powstańcy nie zostają pokonani, ani rozbici. W Powstaniu tym stosujemy jedyną słuszną, jak się później okaże, taktykę- unikania otwartej walki, a wciągania przeciwnika w zasadzki, pułapki, atakowanie wroga z ukrycia, co bardzo dobrze jest pokazane we fragmencie filmu.

    Powstanie trwało aż rok TYLKO I WYŁĄCZNIE dzięki niezłomnej postawie ostatniego dyktatora tegoż tragicznego zrywu, Romualda Traugutta, Polaka,pułkownika wojsk carskich, który przeszedł na polską stronę uważając, że jego obowiązkiem jest pomóc ginącej w ogniu walki Ojczyźnie. To jest przykład bezgranicznego poświęcenia się wyższej sprawie. Człowiek, który był nagradzany osobiście przez cesarzy rosyjskich, mający opinię doskonałego dowódcy, organizatora i odważnego żołnierza, mający przed sobą perspektywę awansu do stopnia generała, może nawet wyżej, przekreśla to wszystko wstępując do jednego z oddziałów....Kto z nas zdobyłby się na taki czyn? Polsce potrzeba takich "Trauguttów" przedkładających dobro Ojczyzny nad prywatę...
  • PIEŚŃ POWSTAŃCÓW PRZY ZIMOWYM OGNISKU - 1863 KONSTANTY GASZYŃSKI ( WYKORZYSTANA W "NOCACH I DNIACH")
    Śród chłodu i głodu , w obronie narodu
    My zawsze do boju gotowi ,
    Choć dłoń nam skostniała , lecz serce w nas pała ,
    I grozim rozpaczą wrogowi!

    Świat głuchy na jęki , nie podał nam ręki -
    Już w pomoc nie wierzym niczyją ;
    Lecz z słowem modlitwy idziemy do bitwy
    Wołając : Jezusie! Maryjo !

    Lecz bronić narodu , śród chłodu i głodu
    My spieszym z niezlękłym orężem
    Kto nie zna co trwoga , silniejszy od wroga
    Zwyciężęm o bracia ! Zwyciężem

    Kraj z nami! Bóg z nami! - Nad ofiar grobami
    Ojczyzna i Wolność odżyją!
    Więc naprzód - do bitwy! ze słowem modlitwy,
    Z okrzykiem: Jezusie! Maryjo!
  • @Kula Lis 62 13:05:00
    Widze ze Pan mnie wyprzedził wiec swój post skasowałem.

    Co gorsze, lubimy się podśmiewać jacy to Amerykanie są głupi a tu taki kwiatek. Wystarczy popatrzeć na numerki! Pamiętajmy ze jest to historia
    ojców naszych pradziadków (dosłownie). To nie jest historia średniowieczna!
    Prawdziwa tragedia narodowej nieświadomości!
  • @t-rex 13:28:15
    Nie jest wina dziennikarza ze naród o swojej historii prawie nic nie wie.
    To są fakty a nie propagandowa manipulacja!
  • @Stara Baba 13:50:53
    "Narody, które tracą pamięć, tracą życie". Jednak Ziemkiewicz ma rację pisząc o tzw. "polactwie". Jeśli chodzi o jego świadomość narodową, to cofa się ono do poziomu pańszczyźnianego chłopstwa(chociaż to nie są analfabeci). Co, lub kto powstrzyma ten zaprogramowany proces ? Właśnie wychodzi reforma oświaty w wykonaniu Hall oraz poprzednich ekip.. Jak można nie znać historii własnego kraju? Widać, jak IIIRP/PRLBis uśpił naród. Jast jednak nadzieja, że ów naród właśnie się budzi. A nazywa się Ruch Narodowy! Pzdr!
  • @Kula Lis 62 14:04:30 FILM O POWSTANIU STYCZNIOWYM
    http://www.youtube.com/watch?v=lRrv8R1IlZc
  • PIEŚŃ POWSTAŃCÓW PRZY ZIMOWYM OGNISKU - 1863 KONSTANTY GASZYŃSKI ( WYKORZYSTANA W "NOCACH I DNIACH")
    http://www.youtube.com/watch?v=7s-zzernH-c&feature=youtu.be
  • @ARCHANIOŁ GABRIEL 15:05:36 Dzięki.
    Jest nas ok 12% uprawnionych do głosowania wyborców (teraz zdobywamy max 30% z 50% głosujących) i przez cały okres od 1989 roku ten odsetek się nie zmienia. Wspomniał o tym kiedyś minister Macierewicz mówiąc, że za rządów Olszewskiego posłów naszej opcji było mniej więcej tyle samo co za rządów PiS-u. Jedyny pociecha, że podobno wystarczy 8% by odbudować państwo narodowe. Pzdr!
  • @moher 23:50:56
    "Widze, ze sa jeszcze ludzie, ktorzy znaja historie."

    Zwłaszcza tę "mocherową" ;-D

    Ukłony dla Waszmości.
  • @Marek Kajdas 00:00:07
    "Należy przywrócić Powstanie Styczniowe naszej historii oręża, kulturze, jest cała masa wygranych bitew, potyczek, remisowe starcia ze wskazaniem na Polaków."

    Wie Pan co... ? Jestem "faszystom" - Maszerowałem z pochodnią... do pomnika Powstańców Styczniowych. Jako Zuch :,-(
  • @Skanderbeg 10:17:29
    ale pierniczysz kto chcial dobrowolnie isc kopac okopy u niemcow?
    kiedy bylo juz jasne ze niemcy przegrali

    ludzi brali sila
    jak kto nie chcial to kulka w leb
    taki byl wybor
    wiem bo ciotke tak wzieli
    dobrze ze ich puscili jak ruskie podeszli
    bo mogli wszak ukatrupic wszystkich
    ze wzgledow na zachowanie tajemnicy

    w miastach to moze inaczej wygladalo
    jak glod zajzal ludziom w oczy to poszli kopac za miske zupy
    nie baczac na mozliwosc smierci
  • @Skanderbeg 10:42:44
    powstania wybuchaja najczesciej jak rezim traci
    posluch
    a nie wtedy ggdy jest najwiekszy zamordyzm
  • @t-rex 10:47:13
    czesi mogli sie skutecznie bronic
    mieli duze srodki noowcczesne uzbrojenie i sprzyjal im teren
    na ktorym byli dobrze umocnieni
    uwierzyli tak jak polacy w gwarancje zdradzieckiego albionu
  • @Kula Lis 62 13:05:00
    obraz nauczania i zydokomuszej propagandy

    wiecej pisze sie o zydach i antysemityzmie oraz kleskach powstan niz rzetelnej informacji
    o ksztaltowaniu sie w niewoli pojecia polskiego narodu

    wiecej o lichwoliberalnych pierdolach niewidzialnej reki rynku niz rzetelnej wiedzy o wlasnych przodkach i ich wyborach
  • @ARCHANIOŁ GABRIEL 13:27:54
    tak jak i teraz bylo takich ludzi zbyt malo (moze i teraz jeszcze mniej skoro kroluje nam TW bolek od 30 lat i nie znalazl sie niestety nikt na poziomie tego bohatera zrywu narodowego wszystkich stanow)
    a inni zarli sie nie o chwale sluzby tylko o tytuly i profity
    jak za czasow przedrozbiorowych a wiekszosc nadal znajdowala przyszloosc w sluzbie caratowi
  • @Jasiek 01:36:59
    tu nie chodzi o obchody rocznicowe
    tu chodzi o nasaczenie polakow pamiecia
    przez satala obecnosc polskiej historii w tle zycia spolecznego i politycznego polakow

    media obrzezaly polakow z tla spolecznego i historycznego
    propagujac bzdety wojewodzkich i peszek oraz negrali i stokrotek
    z przekazu jednodniowego cos na ksztalt hitlerowskich gadzinowek


    w prl-u obok nurtu wsalnego istnial tez przekaz narodowy ktory integrowal ludzi wokol panstwowosci
    nie rezygnowano w tym wzgledzie nawet z kosciola katolickiego

    dzis glowny przekaz nierzadu
    to robta co chceta
    jutro i tak umrzeta
  • @wiwatzstany 04:41:51
    DLATEGO JEDYNY SPOSÓB NA NIEMCY I ROSJĘ ABY ZACHOWAĆ NIEPODLEGŁOŚĆ TO TYLKO UZBROJENIE OBYWATELI ----- KARABINY MASZYNOWE I AMUNICJA W DOMU (BROŃ OBIEKTOWA Z ZAKAZEM WYNOSZENIA POZA NIERUCHOMOŚĆ) JAK W SZWAJCARII -- 10 MLN . UZBROJONYCH LEGIONÓW .
    KAŻDA RODZINA MA BROŃ .
    PODOBNO MAMY 97 MLD DOLARÓW NADWYŻKI WALUTOWEJ W NBP ---O ILE ROSTOWSKI Z KUMPLAMI TEGO JUŻ NIE ROZKRADLI.
    TO BY BYŁA NAJLEPSZA INWESTYCJA TYCH PIENIĘDZY W OBECNYCH CZASACH .
  • @wiwatzstany 05:03:20
    Podobno jest około 12 % patriotów czyli w dorosłym wieku około 1.5 mln mężczyzn patriotów.
    W Powstaniu Styczniowym walczyło po polskiej stronie około 35.000 patriotów ,Rosjanie przysłali około 300.000 żołnierzy - w wielu przypadkach także Polaków ale już nie patriotów --służących dla Cara.
    Gdyby było Naszych te 1.5 mln ........
    Siła jest nie mała w nas.
  • WYBRANE EPIZODY POWSTANIA
    http://www.youtube.com/watch?v=7cmMBzDYtdU

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930